Untitled
Linuksie, mój systemie! ty jesteś jak zdrowie;
Jak ciebie kompilować, ten tylko się dowie,
Kto choć raz uruchomił make config. W tej dobie
Zawiłość twą opiewam, bo błądzę po tobie.
Procesorze, co szarej bronisz obudowy
I w blasku świecisz LED-ów! Ty, co dysk startowy
Czytając bajty jądra w pamięci umieszczasz!
Jak je rozpakowujesz, do dziś nie wiem jeszcze
(Gdym na rzężącym dysku swap-file'a założył -
Po dwóch godzinach obraz jądra się utworzył
I zaraz mogłem LILO z otchłani /sbin'a
Uruchomić i system spod znaku pingwina
Załadować ponownie na Intela łono.)
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych powłok rozlicznych, do komend złożonych
Szeroko nad procesem INIT rozciągnionych,
Sterowników, co dane wiecznie przetwarzają
I w haszujących jądra tablicach mieszają,
Gdzie procesy przełącza scheduler, gdy działa,
W alokatorze płyta tworzy się wspaniała,
A wszystko przepasane RAM-u wstęgą, miedzą
Szeroką; w niej moduły z rzadka małe siedzą.
Copyright © Daniel Janus, ok. 1 III 2003. Kopiowanie wskazane razem z podaniem autorstwa.
Do mojej strony domowej